Joanna Kurowska straciła męża. Mimo to mówi wprost: "Nie cierpię osób, które robią z siebie ofiary"
- Co Joanna Kurowska powiedziała o byciu ofiarą w podcaście „Zbliżenie”?
- Kiedy i na co zmarł mąż Joanny Kurowskiej, Grzegorz Świątkiewicz?
- Kim był mąż Joanny Kurowskiej, Grzegorz Świątkiewicz?
- Ile lat miała córka Joanny Kurowskiej, gdy zmarł jej ojciec?
- Dlaczego córka Joanny Kurowskiej poszła na terapię?
- Jakie relacje łączą Joannę Kurowską z jej córką Zosią?
- Co Joanna Kurowska uważa na temat wyciągania korzyści z roli ofiary?
- Jak Joanna Kurowska poradziła sobie po tragicznej śmierci męża?
Joanna Kurowska nie cierpi być ofiarą
Życie Joanny Kurowskiej zmieniło się bezpowrotnie 21 września 2014 roku. To wtedy jej mąż, wieloletni dziennikarz i dokumentalista Grzegorz Świątkiewicz, przegrał długą walkę z ciężką depresją i odebrał sobie życie w wieku 55 lat. Niespodziewana śmierć ukochanego była ogromnym ciosem dla aktorki, która sama musiała zmierzyć się z głęboką żałobą, depresją oraz samodzielnym wychowaniem 12-letniej wówczas córki Zosi Świątkiewicz.
Mimo tak ogromnego ciężaru doświadczeń, Kurowska nigdy nie pozwoliła sobie na to, by budować swoją pozycję na ludzkim współczuciu.
Nie cierpię osób, które robią z siebie ofiary. To jest niefajne. (...) Bycie ofiarą daje dużo korzyści. Taka osoba, kiedy przyjdzie na bankiet, niczego nie przyniesie, bo nie ma pieniędzy, nie ma funduszy albo musiała wydać na taksówkę. Nawet kwiatka nie przyniesie, bo nie ma za co. Dużo się jej wybacza. Uniosła się, na kogoś nakrzyczała? Ma ciężkie życie, więc wszystko się jej wybacza. A ja nigdy nie chciałam być ofiarą. Nigdy nie chciałam korzystać ze statusu ofiary. Nigdy. Uważam, że to jest nikczemne wobec życia- podkreśliła stanowczo w podcaście.
Córka Joanny Kurowskiej poszła na terapię
Przekonanie o tym, by iść przez życie z podniesioną głową, aktorka od najmłodszych lat wpajała swojej córce. Zosia Świątkiewicz po latach od śmierci ojca zdecydowała się na podjęcie psychoterapii, co zdaniem Joanny Kurowskiej okazało się kluczowym krokiem w jej dorosłym życiu. Dziś 25-letnia kobieta potrafi doskonale stawiać granice i bezbłędnie reaguje na chwilowe słabości matki.
Tak. Ona nawet czasem zwraca mi uwagę, bo zdarza mi się pojękiwać. Zosia mówi wtedy: "Mamo, nie rób z siebie ofiary. O nie, nie, nie. Tą drogą nie idziemy". Ja to czuję. (...) Czasem mówię na przykład: "Wiesz, ale ja naprawdę na ciebie dzisiaj czekałam", a ona na to: "Mamo, proszę cię, nie wpędzaj mnie w poczucie winy". Od razu to zauważa. Zresztą po śmierci mojego męża poszła na terapię. To znaczy nie wtedy, gdy miała dwanaście lat…- opisała.
Joanna Kurowska nie ukrywa, że terapia pomogła jej córce błyskawicznie rozszyfrowywać matczyne manipulacje i budować zdrową, dojrzałą relację opartą na partnerstwie i autentyczności.
Na terapię poszła później. I to było najlepsze, co mogła zrobić. Dzięki temu umie rozróżniać takie zachowania. Potrafi też bardzo szybko rozszyfrować moje manipulacje. A ja manipuluję jak wszyscy ludzie.- wyznała.
Wejdź na Player.pl i obejrzyj ulubione filmy, programy i seriale
Czytaj też: Joanna Kurowska sama wybrała sobie imię. Mało kto wie, jak nazwał ją ojciec