"Mówię Wam". Beata Ścibakówna o hejcie
Beata Ścibakówna, ikona elegancji i profesjonalizmu, gościła ostatnio w programie Mateusza Hładkiego "Mówię Wam". Choć aktorka zwykle kojarzy się z posągowym spokojem i pewnością siebie, tym razem zdecydowała się na zaskakującą dawkę szczerości. Okazuje się, że pod idealnie skrojonymi kostiumami wciąż kryje się dziewczyna z Zamościa, która do dziś walczy z cieniem własnych ambicji.
Rozmowa rozpoczęła się od tematu, który w polskich mediach jest chlebem powszednim – hejtu. Ścibakówna, która niedawno wróciła z występów w USA i Kanadzie, nie kryła rozczarowania rodzimą mentalnością. Zauważyła bolesną różnicę w odbiorze sztuki: podczas gdy za oceanem promuje się spektakle z entuzjazmem, w Polsce krytyka wylewa się na twórców, zanim film w ogóle trafi do kin.
Ja tego nie chcę, ja tego nie rozumiem. Nie czytam, staram się blokować te osoby. Jak widzę nawet małą zajawkę hejtu, ignoruję towyznała stanowczo aktorka
"Mówię Wam". Beata Ścibakówna o kompleksach i ambicji
Prawdziwe emocje zaczęły się jednak, gdy Mateusz Hładki przypomniał jej słowa o początkach w Warszawie. Czy dzisiaj, będąc jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej sceny, Beata Ścibakówna wciąż czuje się gorsza? Odpowiedź może zaskoczyć fanów aktorki.
Ścibakówna przyznała, że kompleksy wciąż w niej drzemią. Wspomniała o kompleksie niższości, wyglądu, a przede wszystkim o "kompleksie mniejszych ról".
Ja może aż takiej wielkiej kariery nie zrobiłam... Może to nie kompleks, może jakaś ambicja, która nie do końca została spełniona" – stwierdziła, dodając, że jako zodiakalny Byk wciąż czuje "niezaspokojenie" i głód sukcesupowiedziała Beata Ścibakówna
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA