Dlaczego Sławek Uniatowski żył w biedzie?
Sławek Uniatowski był gościem Mateusza Hładkiego w programie "Mówię Wam". Wielu fanów pamięta go jako finalistę 4. edycji "Idola". Sukces w show okazał się jednak początkiem walki o godność. Uniatowski podpisał kontrakt z wielką wytwórnią, która chciała zrobić z niego produkt na jeden sezon. On jednak powiedział stanowcze "nie".
Nie poszedłem na żadne ustępstwa, na żadne kompromisy. Wytwórnia mnie forsowała do tego, żebym nagrywał jednosezonowe piosenki. Takie hity z radia na lato. Więc na to się nie zgodziłem, nie poszedłem na kompromis, ale przez to przebiedowałem przez 10 lat. W tym czasie wytwórnia załatwiła mi 3 koncerty: dwa charytatywne, jeden za 2000 zł, za które przetrwałem. Z niczego w zasadzie. Ledwo żyłemwyznał Sławek w programie
Artysta zdradził też, jak udało mu się w końcu wyrwać z toksycznej współpracy:
Po 10 latach wytwórnia powiedziała: dobra, oddaj nam nasze pożyczone 6000 zł. I to była moja cena wolności. Było warto ją zapłacićdodał wokalista
Czy Sławek Uniatowski jest szczęśliwy?
Uniatowski nie goni za popowym blichtrem. Wybrał trudniejszą drogę, by zaimponować swoim idolom, takim jak Zbigniew Wodecki czy Stanisław Sojka. Dziś rusza w trasę koncertową "Każdemu Wolno Kochać", która – jak sam mówi – ma w sobie coś z magii. Pytany przez Mateusza Hładkiego o to, czy jest szczęśliwy, odpowiedział z charakterystyczną dla siebie szczerością.
Bywam szczęśliwy. Nie można być szczęśliwym cały czas, ale bywam. Są takie dni, że jestem bardzo szczęśliwy, mniej szczęśliwy, ale czy jestem nieszczęśliwy – nie mogę tego powiedzieć. Na pewno nie jestem nieszczęśliwy. Głównie muzyka mi daje szczęściepowiedział Uniatowski
Autorka/Autor: MC
Źródło zdjęcia głównego: crab